Paco Rabanne Olympea – recenzja zapachu

olympea recenzja perfum

Po wielkim (niezasłużonym) sukcesie męskiego Paco Rabanne Invictus, przyszedł czas na damski odpowiednik Olympea. Opiekunowie całego projektu marketingowego mają nadzieje, że wersja damska przebije pod względem sprzedaży tą męską. Oczekiwania ambitne, ale czy sam zapach zasługuje na uznanie?

Odpowiedź brzmi – nie.

Nie ukrywam, że była to jedna z najbardziej oczekiwanych przeze mnie premier tego roku. Kiedy miałam okazję testować pierwszy raz Olympea oczekiwałam, że zapach będzie co najmniej odrobinę mniej kiepski niż Invictus. Rzeczywistość okazała się inna. Pierwsze zetkniecie zauroczy nos wielbicieli Womanity. Otwarcie, to akord zaczerpnięty wręcz bezczelnie z kochanego i nienawidzonego na zmianę Womanity Muglera. Nie ma tu wprawdzie w składzie ani kawioru, czy zadziornego kiwi. Mniej tutaj tej charakterystyczności na typowego dzieła Muglera, ale nawiązanie jest.

olympea perfumy

Po około godzinie słodycz w Olympea osiąga apogeum. Tutaj już zaczyna przypominać Givenchy Dahlia Divin. Sam zapach jest przyjemny, słodki, o bardzo dobrej trwałości i projekcji, ale jest mocno wtórny. Nie ma w nim nic zaskakującego. Liczyłam na coś niepowtarzalnego, ale widać twórcy poszli w sprawdzoną stronę aromatów jadalnych. Nie wzięli chyba jednak pod uwagę, że odbiorca masowy może być już trochę znudzony tym tematem.

Sam flakon zdecydowanie mniej brzydki niż jego męski odpowiednik.  Co do spotu reklamowego, to powiem tylko, że niżej chyba spaść nie można. Jestem zażenowana poziomem, jaki zaprezentowała marka, zobaczcie zresztą sami tę reklamę.

tandenta reklama Olympea

Czy zapach okaże się komercyjnym sukcesem i zdobywcą nagród? Może gdyby nie było wcześniej La Vie est Belle, Opium Black gdyby nie powstało Womanity, ani Dhalia Divin. Gdyby konsumenci nie byli już przesyceni nutami jadalnymi w perfumach, to niewątpliwe, Paco Rabanne Olympea stałyby się jednymi z najchętniej kupowanych perfum. Moim zdaniem premiera zapachu z kategorii orientalno-waniliowej w sezonie letnim (!) dodatkowo może utrudnić marce w Europie ten komercyjny sukces. A wystarczyło w tym wypadku poczekać do jesieni… Co innego, jeśli chodzi o rynek zachodni czy bliski wschód, tam Olympea może zostać przyjęta z dużym entuzjazmem za sprawą skrupulatnie dopracowanych działań marketingowych.

paco rabanne olympea opinie o zapachu

Wiem, że marka planuje swoją największą jak do tej pory kampanię marketingową związaną z tym zapachem. Promocje z udziałem najnowocześniejszych nośników audiowizualnych mają odbywać się m.in na największych na świecie lotniskach, w Paryżu, Madrycie, Barcelonie, Buenos Aires, Nowym Jorku, Bangkoku, Singapurze, Bali czy Bombaju. 

Przewiduję więc, że Paco Rabanne Olympea stanie się kolejnym sukcesem komercyjnym marki i istnieje duże prawdopodobieństwo, że nawet większym niż Invictus. Szkoda tylko, że w obydwu przypadkach będzie to sukces kupiony.

Nuty zapachowe:
nuty głowy: zielona mandarynka, lilia jaśmin
nuty serca: sól, wanilia
nuty bazy: drzewo sandałowe, ambra

Trwałość:

bardzo dobra, ok.  8 godzin

Występuje w pojemnościach:

 30, 50 i 80ml

Ocena:

4 /10

The following two tabs change content below.
Sylwia Śmiałkowska
Ekspert wizerunku zapachowego i stylistka zapachowa.
Sylwia Śmiałkowska

Ostatnie wpisy Sylwia Śmiałkowska (zobacz wszystkie)

  • Urwisek_

    Nie mogę się doczekać, kiedy dorwę próbkę. Womanity ubóstwiam i jestem ciekawa czy będę je podobnie odbierać.
    Pozdrawiam ;)

    • http://sylwiasmialkowska.pl Scent Stylist

      Jestem ciekawa Twoich odczuć, daj znać, jak będziesz już „po” ;)
      Pozdrawiam serdecznie!

      • Urwisek_

        Niestety, zapach mnie zawoliódł, czuje jakiś olej/ olejek do opalania i wanilie. Nie dla mnie :(

        • http://sylwiasmialkowska.pl Scent Stylist

          Witaj w gronie zawiedzionych ;)

  • Magdalena Świtała

    Flakon jakby znajomy, coś pomiędzy Guerlain a Boucheron ;)

    • http://sylwiasmialkowska.pl Scent Stylist

      Prawda? Nie wykazali się zbytnią kreatywnością.

  • Natalia

    Byłam bardzo ciekawa Pani opinii na temat tych perfum. Dzisiaj miałam okazję je przetestować i muszę przyznać, że miała Pani rację – zapach koszmarnie wtórny, nudny, przesłodzony. Za dużo już tego wszystkiego w nim. A co Pani myśli o Opium Black? Warto kupić? Czy może lepiej iść w stronę mniej słodką na lato? Lubię słodkie perfumy, ale chyba już mi się „przejadły”, a Olympea mnie już dodatkowo przytłoczyła.

    • http://sylwiasmialkowska.pl Scent Stylist

      Pani Natalio, Opium Black nie są również niestety niczym odkrywczym. Zasługują na uwagę jedynie ze względu na całkiem interesujący kawowy akord, ale to wszystko. Trwałość bardzo dobra, ale sama kompozycja nie przyciąga.
      Ze słodkich perfum polecam zdecydowanie bardziej najnowsze Tresor La Nuit – piękne, intrygujące połączenie róży i wanilii.

  • Karina

    zapach o wiele bardzij udany i charakterny niż banalne black opium. Według mnie pachnie obłędnie i wcale nie jest wtórny :)

    • http://sylwiasmialkowska.pl Scent Stylist

      W zestawieniu Olympea, a Black Opium- wygrywa Olympea, bo jest słodka, trochę zadziorna i trwała. Teoretycznie ma więc wszystko to, co sprawia, że może się podobać. Dla mnie jednak nie jest niczym odkrywczym, biorąc pod uwagę to, co już zostało wcześniej wypuszczone na rynek.

  • Marco

    Ja po pierwszym wdechu poczułem Armani Si w całej okazałości, może ciut więcej słodyczy. I bardziej bym się zgodził, że to zapach wtórny, niż nieudany. Z drugiej strony jest gorszym (relatywnie) niż Invictus. Mało tego, Invictus był strzałem w dziesiątkę, pokochałem go. Dawno tak żadnego zapachu nie pokochałem – chyba od czasu Ziemi Hermesa. Jeszcze bardziej spodobał mi się fakt, że kobiety go bardzo lubią. Zresztą Invictus miał jeden z najlepszych customer feedback w historii PacoR. Widać klienci, nawet jeśli się nabrali na marketing, to uznali, że tak może nabierać ich każdy. Myślę, że podobnie będzie w przypadku Olympei.

    • http://sylwiasmialkowska.pl Scent Stylist

      Nie uważam Olympei za zapach nieudany, jest skonstruowany bardzo „sprytnie”, tak, aby podobał się większości. Tylko, że osobiście mam już dość tego przesytu słodyczy, którą zaprezentowały nam w ciągu ostatnich lat niektóre znane marki. Czuję się zawiedziona jako konsument. Zamiast pójść w coś bardziej oryginalnego, nietuzinkowego, znów jest słodko, wtórnie i mocno komercyjnie. I również uważam, że klienci dadzą się może nie tyle nabrać, co przekonać dzięki spotęgowanym działaniom marketingowym, że Olympea to perfumy, które powinny koniecznie znaleźć się w ich kolekcji i w końcu się tam znajdą.

  • Lala Koniecpolska

    Według mnie te perfumy są koszmarne. Wtórne, banalne, tanie- pachną bazarowo. Kojarzą mi się z zapachem kobiety lekkich obyczajów, ale nie takiej, która oferuje swe wdzięki we francuskich buduarach, ale zwykłej ulicznicy. Przepraszam wszystkich, których gusta zapachowe uraziłam, ale tak mi sie on właśnie kojarzy. Poza tym jest brzydki. Za nic w świecie nie chciałabym tak pachnieć. Wolałabym juz zapach czystych, wypranych ubrań niż tą pożal się Boże kompozycję. Odrzuca mnie od Olympei i odpycha.
    Kochana, czy mogłabyś polecić jakieś godne uwagi wg Ciebie zapachy, ale z tych mniej komercyjnych?
    Pozdrawiam, świetny wpis, jak zwykle.

    • http://sylwiasmialkowska.pl Scent Stylist

      Widzę, że nie nabrałaś się za kampanię reklamową. Swoją drogą mogli zatrudnić naprawdę kogoś bardziej profesjonalnego do zrobienia ich oficjalnego spotu reklamowego, bo niestety gorszej reklamy perfum nigdy wcześniej nie widziałam….

      Co do polecanych, nietuzinkowych zapachów, to zachęcam Cię do zapoznania się, jeśli jeszcze nie znasz, z marką Rouge Bunny Rouge (dostępne w Douglasach) – ich kompozycje są inne od wszystkich, mocno roślinne, ale bardzo ciekawe. Poza tym najnowsza Bottega Veneta Knot Eau Florale zasługuje na uwagę, Narciso Rodriguez Narciso również za sprawą pięknego piżma.

  • Klaudia

    Dołączam się to opinii, że ten zapach no nic dobrego. Koleżanka z pracy sprawiła sobie prezent w postaci na szczęście najmniejszej pojemności tego zapachu, ale powiem szczerze, że ciężko wytrzymać w biurze. Zapach wywołuje u mnie ból głowy i odechciewa mi się pracować.

    • http://sylwiasmialkowska.pl Scent Stylist

      Olympea do biura? To powinno być zabronione i karalne;)
      Ale tak poważnie, to może powinnaś porozmawiać z koleżanką i zakomunikować jej, że te perfumy wywołują u Ciebie takie złe reakcje. Powinna mieć świadomość, że pracuje z ludźmi i nie każdy zapach będzie odpowiedni do zamkniętych pomieszczeń. Być może nie jest świadoma, że swoim zapachem doprowadza innych do bólu głowy. Warto o tym szczerze porozmawiać.

  • Biedronka

    Ja od siebie dodam tyle: Olympea wśród miłośników perfum i znawców tematu nie cieszy się uznaniem. Natomiast w perfumeriach, w tym internetowych, bije rekordy popularności. Nie wiem dlaczego, ale bardzo szybko te perfumy znikają, bo tyle kobiet chce je mieć. Ja po pierwszym teście pomyślałam, że fajne są, bo tak pachnie luksusowa perfumeria sieciowa na literkę S w sezonie przedświątecznym;) A potem przyszła próbka, psik, psik i… pomyślałam, że głowa mi pęknie, oczy wyjdą z orbit itd. Kolejny cukier w cukrze, ale widać taka moda i to się ludziom podoba. Próbuję zrozumieć i dochodzę do wniosku, że to chyba kwestia reklamy (choć w tym przypadku jaka jest reklama każdy widzi). Skąd popularność podobnego w klimacie La vie est belle? Wątpię, żeby aż tyle osób chciało właśnie tak pachnieć, a bardzo często spotykam ten zapach. Mnie osobiście przytłaczają takie perfumy i robi mi się od nich dosłownie słabo:( A mój mąż oczywiście jak poczuł LVEB to oszalał…

    • http://sylwiasmialkowska.pl Scent Stylist

      Świetnie napisane! Niestety moc reklamy jest wielka. Analizując rynek perfum, uważam, że w 2016 roku ten trend na słodkie zapachy zniknie (na szczęście) i ze słodkich aromatów na perfumeryjnych półkach utrzymają się tylko te, które obronią się dobrą kompozycją i jakością, a nie dobrą reklamą.

  • http://drobiazgowarupieciarnia.blogspot.com/ Justyna Wiśniewska

    Ja dostałam próbkę w S i się zauroczyłam ;) Potem dostałam miniaturę i to mi wystarczy lubie go ale nie dojrzałam na zakup większego opakowania ;)

  • Aniela

    Dostałam w prezencie od męża bo mu się bardzo ten zapach spodobał. Wypróbowałam i po paru minutach zaczęła mnie ćmić głowa ale mężowi nic nie mówiłam :) po jakiejś godzinie zapach trochę się ulotnił a po jakiś dwóch godzinkach zaczął mi się nawet podobać. Ogólnie szału nie ma. Uważam że ciężki zapach trzeba się przyzwyczaić. Cena trochę z kosmosu. Do pomieszczeń nie nadaje się zupełnie za ciężki.