Recenzja perfum Francesca Bianchi Lover’s Tale

Dziś będzie niszowo. Bardzo niszowo. Francesca Bianchi – usłyszałam kiedyś i od razu zaczęłam czytać o niej i o jej perfumach, że są takie inne, odważne, bezkompromisowe. Chciałam je poczuć, chciałam je mieć.
Na pierwszy ogień padł zapach Lover’s Tale, bo wyobrażałam sobie, że może będzie romantycznie… Byłam bardzo ciekawa marki i zapachów, które wyszły spod jej szyldu.

Flakon perfum Lover’s Tale recenzja

To co dostałam, całkowicie przekroczyło moje wyobrażenia. Trzeba zacząć od tego, że perfumy Lover’s Tale to totalny mocarz – to perfumy tak mocno skondensowane, że ich moc może powalić.
Brązowa, tłusta ciecz wylewa się na skórę, wgryza się w nią i nie chce zejść nawet po myciu.
Jaki jest sam zapach? To świat tak inny od współczesnego, jak późne popołudnie spędzone na randce w starej bibliotece. Tomy książek, zapach starego papieru, przykurzonych opraw. I zapach jego – wracającego dopiero co z pracy z warsztatu samochodowego, biegł do niej, żeby się nie spóźnić i żeby ją jak najszybciej zobaczyć. Zdążył się tylko szybko umyć, zarzucił swoją skórzaną kurtkę i pędził na spotkanie z nią.

Czytaj dalej